Posłuchaj przedpremierowo całej płyty zespołu
· Gości online: 5
· Użytkowników online: 1
1. Drzoanna
· Łącznie użytkowników: 343
· Najnowszy użytkownik: krystianszabla
|
|
NAJNOWSZE
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
OSTATNIE KOMENTARZE
|
|
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
|
|
|
Кино - Звезда по имени солнце (Kino - Zvezda po imieni solnce) |
|
 Trudno o rosyjski zespół, który by tak bardzo pasował do profilu serwisu Altergothic, a jednocześnie był w Rosji zespołem tak kultowym. Grupa Kino działała od 1981 do 1990 roku, a jej lider Wiktor Coj zyskał sobie w tamtejszej świadomości status porównywalny z Włodzimierzem Wysockim. Z twórczością tego ostatniego łączą Kino głównie pełne rozczarowania i ironii teksty. Muzyka jest zupełnie inna (no, z wyjątkami). Kiedyś nazwałem ten zespół rosyjską odpowiedzią na The Cure. Oczywiście, w dużym uproszczeniu. Istotę zespołu szerzej opiszę niżej, na konkretnym przykładzie. Wybrałem album przedostatni, z 1989 roku, jeden z najlepszych w dorobku. Pierwszy kawałek jeszcze Cure’owy nie jest, raczej jest tu coś z posępnego i dusznego klimatu Joy Division. Ale nie nastawiajcie się na równie ciężką przeprawę – Kino jest znacznie bardziej melodyjne, czystsze. Generalnie, na przestrzeni albumu będziemy mieli do czynienia z utworami bardziej chwytliwymi, zapamiętywanymi. Tu jednak pokutuje rosyjskie zamiłowanie do melodii, choć to melodie często nieco Cure’owe. Drugi, tytułowy utwór jest nieco mniej wyrazisty, nie tak zapamiętywalny. Ale już numer trzy uderza posępnym, depresyjnym klimatem niczym z „Pornography”. W tekście Cure’ów nie ma, jest raczej typowa dla lat 80 niezgoda na zastaną, szarą rzeczywistość komunizmu, w wersji rozczarowania, apatii i zblazowania, nie dosłownie, żeby się cenzura za bardzo nie czepiała. Trochę podobne do polskiej nowej fali. Są tu też mniej minorowe nastroje, takie The Cure w melodyce „Boys don’t cry”. Mówię tu o utworze „Miesto dlja szaga wpieriod”. Nieco bardziej „rosyjsko” robi się pod koniec, mówię tu o urokliwej balladce „Pieczal”. Z tekstu i muzyki przebija charakterystyczna rosyjska nostalgia. Stoją domy, światła się palą/ dal widoczna z mojego okna/ tylko skąd się wziął/ ten smutek? Najbardziej rosyjski jest jednak utwór zamykający płytę – surowy utwór na gitarę akustyczną, gdzie słychać echa co bardziej minorowych kawałków Włodzimierza Wysockiego, oczywiście na tyle minorowych, żeby nie odstawał od klimatu płyty. Wszystko na wysokim wykonawczo poziomie, ponadto - plusem płyty jest jej zróżnicowanie, oprócz balladek kończących płytę mamy bardziej gitarowy, szybszy „Stuk” a marszowy, posępny rytm nadaje „Niewiesiołaja piesnia”. Dla osób niezaznajomionych z zespołem, polecam link z moim ulubionym utworem, wspomnianą już przedostatnią na albumie balladką: http://www.youtube.com/watch?v=6o9u8eClVCU Dla zachęconych: oczywiście, rosyjskie podejście do praw autorskich jest specyficzne, więc album bez problemów do zassania: http://depositfiles.com/en/files/2134977 Osoby które lubią Cure’ów i język wschodnich Słowian, zapraszam. Innych też zapraszam, jeśli się nawet nie spodoba, to w kwestii poznawczej – by dowiedzieć się, co najbardziej jara rosyjskich fanów rocka.
 |
 |
dnia maj 04 2009 12:40:01
Zassane - leci. Zaraz zobaczymy co to za cudo. Pierwszy kawałek i linia basu jak najbardziej tró. |
 |
dnia maj 04 2009 14:39:04
przeczytałem krótką historię życia Wiktora Coja i kilka tekstów piosenek. jestem pod wrazeniem . tylko , dlaczego wielcy artyści tak szybko i tragicznie umierają?:| |
 |
dnia maj 04 2009 15:07:38
również nigdy nie potrafiłem sobie poradzić ze śmiercią Wiktora Coja. kiedy umarł, miałem pięć lat i choć nie wiedziałem o jego istnieniu wtedy, posikałem się w przedszkolu podczas leżakowania. w piątą rocznicę jego śmierci dostałem zapalenia wyrostka robaczkowego. od tamtej pory w każdą rocznicę jego śmierci, o godzinie 21:37 krzyczę NIE i na calutką noc chowam się pod łóżko. |
 |
dnia maj 04 2009 15:20:54
21:37? to dziwna godzina , teraz juz to wiem:| |
 |
dnia maj 04 2009 15:22:01
tak, 21:37, bo Wiktor Coj to prawie jak papież. |
 |
dnia maj 04 2009 16:04:21
Tjaaa, no to przesłuchałem. Troche mi sie kojarzyło z takim polskim rockiem typu "Lista Przebojów Dwojki" (TV, lata 80te) Słucha się przyjemnie. Nie razi. Ale i nie kładzie mnie na łopatki. Ciekawa sprawa, bo rosyjska scena jest mi nieznana, a wy tu co jakis czas podrzucacie tamtejsze dokonania. Fajne doświadczenie, dzięki :) |
 |
dnia maj 04 2009 17:10:37
rozumiem ze ta fascynacja Cojem jest zarazliwa z tego powodu i wielkich obaw z tym zwiazanych bede unikac tego, bo moze byc bolesne :D |
 |
dnia maj 04 2009 17:42:34
mówiąc poważnie - w Rosji Wiktor Coj to jest taki prawie-papież, wyżej widać, że nawet jest znaczek z Cojem. ale recenzja, faktycznie, nie ma nikogo przekonywać, ma raczej charakter tzw. edukacyjny, bo rosyjski rynek, choć duży, to dość hermetyczny i artystom rosyjskim trudno się poza niego wychodzi :) |
 |
dnia maj 04 2009 21:24:09
Głównnie z powodu języka, Jacobsen. Jakby płyta była zaśpiewana po angielsku, mogła by spokojnie jechać na zachód. Niestety rosyjski jest w słuchaniu równie fatalny jak czeski, a dla innych nacji - pewnie polski również. |
 |
dnia maj 06 2009 11:54:22
czeski jest fajny :D Ale rzeczywiscie duzo zalezy od jezyka. Takie np. Two Witches z Anne Nurmi w skladzie spiewajace gotyk po finsku jest rozdupcajace :D Normalnie wybucham smiechem jak tego slucham :D |
|
|
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
| Po |
Wt |
Śr |
Cz |
Pi |
So |
Ni |
| |
|
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
| 6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
| 13 |
14 |
15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
| 20 |
21 |
22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
| 27 |
28 |
29 |
30 |
|
|
|
|
|