komedia Wlk. Brytania/Niemcy, 2009, 130 min
Reżyseria: Richard Curtis Obsada: Bill Nighy, Philip Seymour Hoffman

Pamiętacie nieśmiertelny klasyk - dla niektórych kultowy - "Blues Brothers"? Uważam - że doczekał się tematycznej kontynuacji, sequela jakby - tylko w wersji wczesno-rockowej. Filmu będącego skrzyżowaniem powyższego z "Titanikiem", bo raz - że akcja toczy sie na pełnym morzu i wiele scen - nie spojlując - z tonącym statkiem się kojarzy, dosłownie i w przenośni. I z "Titanikiem" kojarzy sie też wzruszenie, towarzyszące oglądaniu filmu. Filmu o rodzącym sie właśnie rocku i o potędze muzyki w ogóle. Oto cytaty z wybranych recenzji: "Urocza, prawdziwie brytyjska komedia" "Wolność jest w nas" "Film Curtisa, oprócz wielu zabawnych scen, opowiada również o dorastaniu, zdradzie, miłości czy nawet ojcostwie."
Rok 1966. Zdaniem części elit rządzących ówczesną Wielką Brytanią rock wyzwala najbardziej grzeszne instynkty i jest głównym źródłem zepsucia młodzieży. W celu ochrony obyczajności i moralności emitowanie "diabelskiej" muzyki na oficjalnych falach radiowych zostaje ukrócone. Powoduje to szybką reakcję tych, dla których zabawa, rock i szaleństwo są całym życiem.
Brzmi znajomo? No - może poza tą datą :) Ale mimo czasów odległych o pół wieku niewiele się chyba zmieniło - stereotypy myślenia są wciąż podobne, wciąż ktoś wpada na genialny pomysł kneblowania i retuszowania przekazu płynącego z muzyki doszukując się w nim szatańskich treści.... Dziś więc obejrzałam nie tylko komedię o muzyce rockowej, jej początkach, przełomie, jaki wywołałała w historii świata i o sprzeciwach wobec tego przełomu. Dziś obejrzałam film o wolności - poglądów, zachowań i życiowych wyborów. Dziś obejrzałam film trochę o swoim dzieciństwie, o czasach, w których żeby posłuchać rocka trzeba było wiedzieć, gdzie na starym lampowym Bethoveenie znależć Radio Luksemburg. Film przywołujący wspomnienia mojej młodości, moich buntów, moich pierwszych nieśmiałych sprzeciwów, wspomnienie nocy z Tomkiem Beksińskim i Kaczorem.... I film w jakims sensie o nas, o nas wszystkich, słuchających muzyki świadomie, dla których nie jest ona jedynie jednym z wielu wypełniaczy ciszy, dość przypadkowym i nieistotnym. Dziś wysłuchałam znowu cudownych ballad Moody Blues, Procol Harum..... śmiałam się i płakałam. Czas się cofnął. I poczułam po raz pierwszy tak naprawdę - jak bardzo jestem stara.
więcej tu: http://www.cyfraplus.pl/program/abo/?full/radio-na-fali_32968 |