Z NOWYM ROKIEM...
przyobiecalam sobie że co najmniej raz w tygodniu napisze, tak dla potomnych czego człek dokonał...
-powitalam nowy w gronie starych przyjacioł i nowych znajomych,(bez ekscesów!!!)
-żadnych obiecanek typu "będe ćwiczyć brzuszki"
-za to obiecałam sobie nie zdziadziec ,czyli zdrętwieć co oczywiście przy moim mężu udałoby mi się osiągnac już w marcu..
- będe namiętnie czytać ksiązki, ale porzuce już serie o Eberhardzie Mocku bo zaczynam wpieprzać jadło tak jak on i zaczynam przesluchiwać dzieci metoda imadła,
-i najgorsze .....ale skoro to już napisze i nie dotrzymam słowa i ktoś zapyta mnie np.w Bolkowie(a niech spróbuje) to bedzie znaczyć ze jestem boidupa,i mongoł,..czyli WIZYTA U dentysty,
i tym dobijajacym akcentem ukończe wypociny,,czyli pójśc musze bo teraz to mi każdy bedzie w gębe zagladał,
TYDZIEŃ 1
Mroźny-bo zima
spokojny bo w pracy inwentaryzacja
cichy bo starsza córka się wyprowadziła na własne
uboższy o 150 zł bo dokonałam zakupu 2 bluz BURZUM I MAYHEM na 17 urodziny syna
TYDZIEŃ 2
Wyobraźcie sobie...
zima,zaspy,odludzie,hen pod lasem cmentarz,przy na wpół zamarzniętej rzece z wodospadem,poniemiecka willa ze studnia na podwórzu,(latem-bosko,nawet wchodzę do Bystrzycy,puszczam kaczki) teraz na zimę studnia "ogacona'przeciw pancernie,wszędzie lód,zrypałam się ze schodów idąc do piwnicy po chrust,woda w rurkach zamarzła, nie myje włosów 6 dzień,jeszcze tydzień i będę wyglądać jak yeti |