Resistor Of Cruelty - Strona osobista 06.09.2010 -
Imię: myszabella
Status: Użytkownik
Ostatnia aktualizacja: lipiec 07 2010 16:17:37
Ocena:
[tlen]myszabella[/tlen] | http://www.last.f...myszabella

www.sitevip.net/gifs/bat/1837_animado.gif


______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

games.onego.ru/lastfm/black/myszabella.png

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________


Jako, iż należy z czasem iść, a nie pruć przeciwko niemu i co by do wieków średnich się przypadkiem nie wrócić (skąd uciec będzie znacznie trudniej ze względu na niewyrównane rachunki z kilkoma klerykami po nieudanej próbie spalenia mnie na stosie), przeprowadzam się o tutaj. Bloga kasować nie mam zamiaru - będzie on swoistym zapisem drugiej połowy 2009. roku. Czy chcę się od tego odciąć? Bynajmniej. W całym mijającym roku nie zmieniałabym praktycznie niczego, chociaż jego koniec zapowiada się równie żałośnie, jak początek, nie można zapominać o środku. W końcu... co jest najlepsze w pierożku? Świecący się wierzch, przypalony spód czy pyszniutki farsz?

Cóż, że po kilku latach tym sposobem mogę zapchać sieć? Czyż to nie powołanie spamera? ^^
A zatem Memento Mori. Nim coś znienacka łeb upierd… Pfft

______________________________________________________________________


7.VII.10

Wam, monogamistkom, to dobrze. Przynajmniej długo się nie zastanawiacie kto, pozostaje tylko kiedy i jak... ale z drugiej strony to jak karta stałego klienta w knajpie przy niezmiennym menu.

Ja: Kto mówi, że niezmiennym?

Dobijaj mnie jeszcze, mysza!


Pani Rozmówczyni prosiła o anonimowość.
I'm so fuckin' happy Smile

______________________________________________________________________


11.VI.10

Właśnie dorosłam. Mam 18 lat.
Chyba popadnę w depresję.

______________________________________________________________________


24/25.IV.10

Z braku la(c)ku na pisadło insze, nowy wpis na blogu.
Choć blogowanie dziś wychodzi mi jedynie tyle, co bokiem.

______________________________________________________________________


19.III.10

Nie wychodzę z domu, bo nie mam potrzeby. Ściany nie śmieją się ze mnie aż tak dotkliwie jak ludzie. One wiedzą, co to bezsilność.

Ściana nie powie „nie maluj mnie na niebiesko” czy „nie wbijaj tego gwoździa”. Nie poprosi „przytul mnie”. Nie trzeba o niej pamiętać, poza tym wykonuje swoje zadania bez żadnego wynagrodzenia, jednocześnie będąc sprzedawaną przez developerów jako ograniczenia powierzchni mieszkania. Ściana to taka dziwka, która znosi wszystko z odebraną tożsamością, całe wynagrodzenie oddając alfonsom-ludziom. Ale w takich przypadkach, gdy mowa o ludziach, już nie wypada używać słowa „dziwka” czy „prostytutka”. Wtedy mówi się, z wielką litością i zbulwersowaniem o karygodnym handlu ludźmi, wyzysku, zezwierzęceniu. A kto dziś lituje się nad ścianą? (...)


Nowy felieton na http://krowkazygm...gspot.com/ . Zapraszam Smile

______________________________________________________________________


7.III.10

Fragment intro z nowej, będącej w fazie dopracowywania strony w całości poświęconej mojej pisaninie Pfft : http://krowkazygm...gspot.com/ (autoreklama, niah niah!) :

Zasadniczym powodem większości nieszczęśliwych wypadków, poza bezmiarem ludzkiej głupoty, jest zjawisko "niedziania" się, czyli potocznie: nuda. Czy z nudy jednak powstaje geniusz, tego nie wiem, gdyż istnieje wielkie prawdopodobieństwo, iż powstaje on jako efekt uboczny dolegliwości układu trawiennego, które zmuszają do długich pobytów w Kabinie Filozoficznej. Tudzież, bardziej dosłownie: fizjologicznej.

Nieszczęśliwe przypadki, czy, jak bardzo ładnie nazwał swój cykl książek pan Daniel Handler: seria niefortunnych zdarzeń, to skumulowanie się bycia ulubieńcem zarówno umownej Góry, jak i tym bardziej umownego Dołu. Do tego dochodzą schorzenia indywidualne, takie jak: nadwrażliwość, paranoja, poczucie misji, odziedziczenie wielkiego spadku, tonięcie w długach, nagła konieczność znalezienia pracy czy chęć wypadnięcia jak najlepiej przed wymagającym nauczycielem.

(...)

Niech dzieje się wszystko. Na bakier niefartowi wrodzonemu i ciągłemu fantomowi bycia kimś gorszym. "Niech inni mają srebrne merce, ja wiem, że mam dobre serce" napisano na ławce w jednym z warszawskich parków. Pozdrawiam najczulej autora tych słów, jakkolwiek moje serce z dobrocią ma wspólnego tylko tyle, że oba rzeczowniki - dobro i serce, mają pięć liter dwie takie same samogłoski jako drugie i ostatnie, oraz zawierają w sobie 'r'...


______________________________________________________________________


3.II.10

Dla Resistor-Of-Cruelty.blog.pl

Ciacho, ciasteczko, wiking i książę ciemności.


Z uwagi na fakt, iż pytanie o mój typ faceta padło w ciągu ostatnich dwudziestu i czterech godzin aż siedem razy, postanawiam na nie publicznie odpowiedzieć.
Otóż moi drodzy, a raczej moje drogie (tak, o was myślę, smarkacze) są typy i typki, ale można tu dokonywać wielu podziałów i przyporządkowań. W wyniku takich zabiegów, powstałaby wielka kartoteka, zdolna każdemu wyposażonemu w penisa stworzeniu dać kategorię. Od razu odpowiadam na również jedno z częściej zadawanych pytań: tak, wolę facetów. Od razu też powstrzymuję niedoszłych mistrzów ciętej riposty – tak, mam punkt porównania i wierzcie mi, świadomie wybieram panów. Ale nie odbiegajmy od tematu – kartoteka. Gigantyczna, nieskończenie rozdęta komoda z miliardami miliardów szufladek. Podział rzeczywisty jest o wiele mniej skomplikowany. Można go nazwać ‘podziałem codziennym’ czy tez ‘szybkim zakwalifikowaniem osobnika’. To niemal odruchowe przybicie na licu niezmywalnej pieczątki.
Są ciacha, ciasteczka, wikingowie i książęta ciemności. Jest też Księżniczka.

Ciacha.


Ciacha to istoty zwykle bladoskóre, dobrze zbudowane. Bary, buły i cała cukiernia. Włosy zazwyczaj mają kręcone, jeśli nie na głowach to wszędzie indziej. Są to istoty, których osobiście nie tknęłabym w praktyce, ale popatrzeć na nie niejednokrotnie się skusiłam. Z ciachami prędzej wyswatam kogoś niż siebie, to bohaterowie drużyn futbolowych z amerykańskich filmów, z tym, że zwykle zamiast piłki dzierżą ostry sprzęt grający i rzępolą na nim niemiłosiernie. Klasyczne ciacho ma wiele wspólnego z nijakim Kurtem Cobainem, niestety też zwykle jest w tym skłonność do używek, przez co staje się jednym z pierwszych skreślonych ze Złotej Listy Potępionych. Potępia się samoistnie, bez mojej pomocy. Ciacho to świetny rozmówca, ma swoje zdanie, lecz jego piękny uśmiech i głębokie oczy (a także nie mniej głęboki głos) nie pozwalają zbytnio skoncentrować się na konwersacjach. Perfekcyjni w roli pierwszych niespełnionych miłości, gdzie o uczuciu nigdy nie wiedzieli/ nie dali po sobie poznać, że wiedzą. Nich tak zostanie.

Ciasteczka.

Ciasteczka to stworzenia tak słodkie, że nagminne ich regularne dawkowanie grozi niestrawnością. Są nieco przerysowane, zwykle wątłe, blade i szczelnie ściśnięte lateksem czy jakąkolwiek bardzo przekonywającą kreacją z najnowszej kolekcji XtraX’u, na nogach obowiązkowo buty Demonii lub co najmniej dwudziestodziurkowe glany. Zbyt oczarowana tym, ze w makijażu wyglądają lepiej ode mnie, a bladość ich lic sprawia, że czuję się spalona na skwarę, zamieniam z ciasteczkami maksymalnie dziesięć słów. Ich przesycony tajemniczością głos mnie onieśmiela. Poza cenami na rynku alternatywnych ciuchów znają kilka nazw zespołów, które obiły się o moje uszy, lecz koniecznie chcą zabłysnąć. Gdy już jestem przekonana, że nocy nie spędzę sama, ciasteczko przewala swymi perfekcyjnymi oczyma i odchodzi z zachwycająca gracją w niezbadane odmęty ciemności. Gdybym miała to by mi stanął! I musiałabym sobie z tym poradzić sama. Albo poprosić wikinga.
Ciasteczka to też wszyscy niedostępni, lalusiowaci wokaliści zespołów typu HIM. Mrrau.

Wikingowie.

Wiking to swój chłop. Jak nietrudno się domyślić, poza bladą cera, która dołączona jest do zestawu standardowego, ma tez niesamowicie jasne, długie włosy. Czasem swoim zmanierowaniem przypomina ciasteczko, czasem jest równie ciekawy, co ciacho, co zazwyczaj idzie w parze z byciem tak seksownym, jak książę ciemności. Ranga wikinga uzależniona jest prawie wyłącznie od wyglądu zewnętrznego, zwykle oznacza tez ona wyróżnienie pozytywne. Wikingiem można tez zostać ze względu na zachowanie, nie łudźcie się jednak, że nie jest to łatka pejoratywna. Nieokrzesany i gwałtowny wiking nie zdobędzie mnie ani siłą ani łupami wojennymi. Ani toporem.

Książę ciemności.

Patrząc na niego miewam sprośne myśli rodem z perwersyjnych clipów do gotyckich kawałków o miłości i/ lub zalatujących erotyką filmów o wampirach. Każdy jego ruch, gest, spojrzenie to jest TO. Niestety, obcowanie z księciem ciemności uświadamia mi moją małość i żałosność, co owocuje zapominaniem, do czego właściwie służy język polski i komunikacja werbalna. Księcia ciemności trudno jest opisać słowami. Zazwyczaj albo zdaje on sobie sprawę ze swojej zajebistości, albo nie ma o niej pojęcia. Nagminne gapienie się nań bywa płoszące. Książę ciemności bywa punktem wyjścia do ciacha lub ciasteczka, jak również etapem końcowym wielu podgrup, takich jak „OMójBożeMartynaOnNaMniePatrzy” czy „TenCoWyglądaJakLestatTamPoLewej”.

Księżniczka.

Zadziwiająca ewolucja księcia ciemności do postaci akceptowalnej codziennie w nieograniczonych ilościach. Gatunek ogranicza się do jednego osobnika, zdolnego przywołać wszystkie me pierwotne instynkty od euforii przez figlarność po chęć natychmiastowego brutalnego mordu. Pod ochroną.






______________________________________________________________________


29.I.10

Pierwsze pół ferii będę spać, drugie oddawać się uciechom. Gdzieś po drodze trzy dni udowadniania, że nie jestem totalnie ciemna z historii sztuki i kulturoznawstwa, ale przecież zarówno to, jak i teatrologia, czy zasady podchwytliwej poprawnej polszczyzny i językoznawstwo nauczą się same, zapewne przez jeden wieczór.

______________________________________________________________________


23.I.10

Czerwony lakier odpada z coraz dłuższych paznokci, jak spłukuje się blask kolorowanych włosów i lecą w niepamięć kartki z kalendarza. Nieubłaganie płynie czas, coś zapala się, coś gaśnie, coś nadal płonie. Nierównomiernie. Jaka szkoda. Świat, niby pełen harmonii, a niby jedna wielka dysproporcja.

Coś stałe jest, coś ulotne, a nosi to samo imię.


______________________________________________________________________


17.I.10

Spośród wszystkich nieszczęść najbardziej jednak boli mnie absurd, toteż studiuję go wnikliwie. Chcę poznać jego achillesową piętę, by móc z całych sił weń kopnąć.

______________________________________________________________________


15.I.10

- Nie zastanawia cię?
- Co?
- No jak oni to robią.
- Ale kto? Co?
- No te croissanty. I kawę. Rzeczy, które na co dzień przygotowywało się sobie samemu, wkładało w to odrobinę serca, precyzji, uczucia, chociażby bez zbędnych ideologii, z własnego łakomstwa i zachcianki. Teraz kupujesz wszystko gotowe, sama nie wiedząc, co jest w środku, przez co przeszło, co widziało i czego się nasłuchało, nim trafiło do tej papierowej torebki. Pochłaniasz to, niewiele zastawiając się nad smakiem, aromatem...
- Mysza, nie pierdol.

Dziękuję!


______________________________________________________________________


12.I.10

Nie uciekam przed zarazą, chorobą. Nie chowam się przed wrogością, uprzedzeniem. Nie neguję istnienia zła. Zło to bezosobowi ludzie i konkretne egzemplarze. Co zaś złem jest przez nich nazywane, złu jest przeciwne.

Gdzieś pomiędzy dobrem a złem - dwoma tak nadmiernie używanymi słowami - wyrósł mały krzaczek i pokrzywy. Niech jego owoce upajają przyjaciół i trują wrogów.

Ileż względności! Aż traci się apetyt.

Złotych Myśli i Platynowych Sentencji na dziś koniec.

______________________________________________________________________

11.I.10

Jestem zła. Nie, chwila... nie jestem. Jest mi tylko przykro. Zażyję uspokajacz, wypiję herbatkę, obejrzę kolejny odcinek Nany. Grunt to luz. Luz na granicy ignorancji, gdy w środku wszystko na przemian przechodzi procesy sublimacji i resublimacji, wrze i zamarza, wstrząsa się i zastyga.

Słucham ulubionej płyty Otto Dix, mianowicie "Город". Nie mam absolutnie weny na nic.

______________________________________________________________________


9.I.10

mysiahaisia.fm.interii.pl/grafikizdjecia/rok.jpg

Z podsumowań roku 2009. to by było już wszystko. Ostatecznie... jakkolwiek w życiu uważam, iż było to najlepsze jak dotąd dwanaście miesięcy, wizualnie mogłoby być lepiej. Zdjęcie z lipca dedykowane jest wszystkim potworom. Hail! i do zobaczenia przy tej trumnie... w sumie już niedługo wink

______________________________________________________________________


8.I.10

Spać, by nie myśleć, myśleć aby nie spać.
Gnić, by nie kwitnąć, rozkwitać aby nie zgnić.
Biec, aby nie stać, przystanąć aby nie gnać.
Żyć, nim się padnie, upaść aby powstać.


______________________________________________________________________


7.I.10

Zabawne, gdy ludzie dokoła nagle stają się prawnie dorośli. Zabawne, że za pół roku dołączę do nich. Zabawne, jak mało mnie to bawi.
Dziś 18. urodziny m.in. mojego beloved one, a za oknem tak przygnębiająco...

______________________________________________________________________


6.I.10

A niech to ciężka cholera i czternaście wozów pancernych. Wstań - wyjdź - przyjdź - pracuj - śpij... a właściwie już się nie opłaca. Czas przeczekać lodołamacze, wyczekując wiosny, w którą od zeszłego roku po prostu wierzę.

______________________________________________________________________


2.I.10

Rany nieboskie, jeśli początek roku zapowiada całe trzysta sześćdziesiąt pięć dni to ja dziękuję. Otóż praktycznie od świąt bez przerwy robię wielkie NIC, objadając się i oglądając przeróżne filmy, z czego większość to szeroko pojęty chłam.
Poza tym dostaję szału, gdy tylko każę mojemu komputerowi wykonać jakąkolwiek czynność, na przykład przeniesienie folderu z pulpitu do Moich Dokumentów, nie wspominając o tak szalonych pomysłach jak uruchomienie jakiegoś programu, czy broń ręko Pana gry. Niestety, nie posiadam jeszcze na tyle mocy prawnej, by nazwać pana z serwisu skurwysynem, bo jeśli sprzętowi, który ledwo nadążał na 250 MB operacyjnej wsadzi się 'nowe' 64 MG, to jakim się jest informatykiem, technikiem i znawcą? Okej, nie powinnam się wypowiadać, jestem kobieta, która z komputerami ma tyle wspólnego, co nic, ale nie jestem tez idiotką i mogę źle nazywać różne rzeczy, ale wiem, co i jak. Mercedes na silniku z Poloneza nie pociągnie jak F1, no wybaczcie. Dlatego też mam Wielkie Postanowienie Noworoczne: odłożyć i kupić laptopa, takiego, jaki mi się tylko spodoba! Oto ciężka i wyboista droga przede mną, ale patrzę z nadzieją na optymistyczne różowe skrzydełka nietoperza, które śmiesznie małe trzepocą dzielnie na moich plecach, skutecznie roztrzepując aureolkę zwątpienia. No bo... jeśli sami nie wierzymy, że coś się uda, to czy ktoś uwierzy za nas?
Z postanowień materialnych póki co to na tyle. Zobaczymy, jak potoczy się sytuacja. Ostatecznie napadnę na bank. W końcu impossible is nothing. Och, hail!

______________________________________________________________________


  • Oceniono 4.00/5

Ocena: 4.0 / 5 (2 Oceny)

Tylko zalogowani użytkownicy mogą ocenić tę Stronę osobistą.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą wysłać komentarz.

#6 :: Viljar dnia lipiec 27 2010 12:05:41
Dobra Cięta Riposta nie jest zua lol

#5 :: myszabella dnia luty 04 2010 20:48:32
Pinhead, masz własną skalę? Grin

#4 :: myszabella dnia luty 04 2010 20:47:22
Scarlett, jak dla mnie to podtyp ciacha.

#3 :: Pinhead dnia luty 04 2010 13:49:16
Miazga - twój najlepszy tekst, Mysza. Pokulałem się ze śmiechu Smile Powyżej Księcia Ciemności sa jeszcze Cenobici, ale mogą ci się rzeczywiście nie podobać, bikoz uroda będąca wypadkową ciała i metalu wymaga specyficznego gustu Pfft

#2 :: Scarlett dnia luty 04 2010 12:18:45
Klasyfikacja ciach i ciasteczek przednia. Hmm, masz waćpani pomysła jak określić mój typ wysokiego, szczupłego bruneta (może być też szpakowaty), z jasną karnacją i zielonymi oczami, odzianego w perfekcyjnie dobrany garnitur, cechującego się wysoką kultura osobistą? Najlepiej, żeby jeszcze zajmował wysokie stanowisko we władzach państwowych. Smile
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2010 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.